Historia

Twierdza, której nie było. Jak hitlerowska propaganda wymyśliła opór rydułtowskiego plutonu u gospodorza

1 września 1939 roku, wraz z tysiącami niemieckich czołgów i samolotów, granicę Polski przekroczyły także setki sprawozdawców wojennych III Rzeszy. Zorganizowani w specjalne jednostki propagandowe (Propagandakompanie), mieli jedno zadanie – błyskawicznie dostarczać Niemcom wiadomości o zwycięstwach

Już w pierwszych godzinach agresji na Polskę podano sensacyjną informację: padła „twierdza Glazin” na Śląsku.

Niektórzy Niemcy znający Śląsk łamali sobie głowę, gdzie właściwie leży „Glazin”. W rzeczywistości chodziło o Głożyny (nazwa niemiecka to Glasin – przyp. red.) – dziś dzielnicę Radlina. To właśnie tam zacięty opór stawił osamotniony pluton 20. pułku piechoty z Krakowa, zakwaterowany w zabudowaniach miejscowego gospodarza Szwaba. Wydarzenia te hitlerowska propaganda przedstawiła jako… zdobycie ważnej twierdzy.

Rydułtowy i Głożyny znajdowały się w pasie działań 6 Dywizji Piechoty. Zadaniem oddziałów polskich było prowadzenie walk opóźniających i niszczenie kluczowych obiektów komunikacyjnych. Mosty na Odrze w Olzie i Bukowie zostały podminowane, a w tunelu kolejowym w Rydułtowach umieszczono 3200 kilogramów trotylu. Przy obiektach pozostawiono patrole saperskie, wspierane przez piechotę.

Jednym z takich oddziałków był pluton pod dowództwem podporucznika Kupfera. Żołnierze mieli utrzymać pozycje, wysadzić mosty i tunel w razie ataku, a następnie wycofać się do głównych sił stojących pod Pszczyną.

Rankiem 1 września 1939 r. z placówek nadgranicznych nadeszły dramatyczne meldunki o czołgach zbliżających się do mostów na Odrze. O godzinie 4:00, z rozkazu por. Honca, most został wysadzony. Wkrótce później podobny rozkaz dotyczył tunelu w Rydułtowach – niemiecki pociąg pancerny zastał go całkowicie zawalonym.

W tym samym czasie przez granicę ruszyły kolumny 5. Dywizji Pancernej Wehrmachtu. Osamotniony pluton z Rydułtów rozpoczął dramatyczny odwrót w stronę Wodzisławia, gdzie czekał polski pociąg pancerny nr 54. Niestety, pomocy ze strony kolejarzy nie doczekali się – oddział musiał przebijać się pieszo, pod ogniem nieprzyjaciela.

Około godziny 5:30 rano polscy żołnierze zostali dopadnięci przez niemieckie czołgi przy zabudowaniach na Głożynach. Rozpoczęła się nierówna walka – brak broni przeciwpancernej i kończąca się amunicja sprawiły, że sytuacja stawała się beznadziejna.

Fotoreporterzy i korespondenci wojenni III Rzeszy, towarzyszący oddziałom pancernym, natychmiast uwiecznili zdobycie polskich jeńców. Do niemieckiej prasy trafiły triumfalne komunikaty:

Festung Glazin gefallen! – Twierdza Glazin padła!

Zacięty opór jednego plutonu urósł w oczach niemieckiej opinii publicznej do rangi strategicznego zwycięstwa.

Dziś o tych wydarzeniach przypomina rydułtowski cmentarz. Pod wyniosłą statuą żołnierza spoczywają obrońcy z placówki Rydułtowy – żołnierze 20. pułku piechoty z Krakowa, ze zgrupowania Ignacy. Choć na tablicy widnieje napis o nieznanych żołnierzach, wiadomo, że to właśnie oni 1 września 1939 roku zapisali krwawymi literami maleńki, lecz chwalebny fragment historii.

Cała sprawa ma jeszcze jeden aspekt: w trakcie walk dowódca – podporucznik Kupfer; żołnierz żydowskiego pochodzenia – według relacji nie chciał dostać się żywcem w ręce hitlerowców…

I o tym przeczytacie już wkróce.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button