Historia

Zapalił światło i spłodził 11 potomków… ale po ślubie

Sercem aglomeracji górnośląskiej są Katowice. Ten organizm miejski, sięgający od Gliwic po Jaworzno, zamieszkuje przeszło dwa miliony ludzi. Aglomeracja jest widoczna z kosmosu i nocą stanowi najjaśniejszy punkt w Środkowej Europie

Światło tego miasta zapaliło kilku niezwykłych ludzi godnych filmowej epopei. Jednym z nich był Friedrich Grundmann (1804-1887), nierozerwalnie związany z naszą częścią regionu. Pracował jako sztygar w naszych kopalniach i na naszej ziemi znalazł miłość swojego życia, Rybniczankę Leopoldynę Prussowską (1804-1897), córkę kupca Mateusza z Rybnika. Zakochani wzięli ślub w Rybniku 8 października 1827 roku – za rok minie dwieście lat. Małżeństwo było chyba udane. Nie ma świadectw, by to stwierdzić, bądź temu zaprzeczyć, na pewno jednak małżonkowie się nie unikali, bo w związku na świat przyszło 11 dzieci.

Młodzi małżonkowie byli rówieśnikami. Ślub wzięli w kościele pw. Matki Boskiej Bolesnej.

Oto możliwie dokładna transkrypcja powyższego tekstu:

Der Junggesell Friedrich Wilhelm Grundmann, königl. Schichtmeister in Birtultau, ehel. unmündiger Sohn des Weigert Georg Grundmann auf der Friedrichs-Grube bei Tarnowitz und seiner Frau Leopoldine Elisabeth Prussowsky, ehel. Tochter des hiesigen Kaufmanns Gew. Matthäus Prussowsky.
geb. prol. am 15., 16., u. 17. ten Beilager post Trin.

copul. am 8. October in hiesiger katholischer Kirche

Tłumaczenie/wyjaśnienie:

Junggesell – kawaler
königl. Schichtmeister – zmianowy
Birtultau – Biertułtowy
ehel. unmündiger Sohn – syn ślubny, niepełnoletni
Weigert Georg Grundmann – ojciec (Georg Grundmann z Friedrichs-Grube koło Tarnowitz/Tarnowskich Gór)
Leopoldine Elisabeth Prussowsky – matka
ehel. Tochter des hiesigen Kaufmanns Gew. Matthäus Prussowsky – córka ślubna tutejszego kupca (byłego?) Matthäusa Prussowskiego
geb. prol. am 15., 16. u. 17. ten Beilager post Trin. – zapowiedzi (proklamacje) wygłoszone w 15., 16. i 17. niedzielę po Trójcy Świętej
copul. am 8. October – ślub odbył się 8 października w tutejszym kościele katolickim

Friedrich Grundmann był dobrą partią. Pochodził z Saksonii, ale od wczesnego dzieciństwa mieszkał w Tarnowskich Górach, gdzie ukończył szkołę górniczą i z czasem został sztygarem w czernickiej kopalni Charlotte-Sack, a później w kopalni Hoym w Niewiadomiu. Na jednej z tych kopalni musiał poznać kupca Mateusza Prussowskiego, być może handlarza węglem a może akcjonariusza? Dane metrykalne pokazują, że nazwisko Prussowski często występowało w XIX wieku w Pszowie, skąd być może pochodzili przodkowie Leopoldyny. Kilka lat później, w 1839 roku, małżonkowie byli już Bogucicach a to za sprawą kolegi Grundmanna ze szkoły górniczej Franza Winklera (1803-1851). Od tej chwili ich życie uległo gwałtownemu przyspieszeniu, bo Franz Winkler zatrudnił Grundmanna do zarządzania majątkiem.

Panowie poznali się kiedyś w szkole górniczej w Tarnowskich Górach i po jej ukończeniu każdy ruszył w swoją drogę. Franz Winkler podjął pracę jako zwykły górnik w miechowickiej kopalni Maria, która należała do Karola Goduli i Franza Aresina. Szybko awansował, ale szybko też owdowiał. Jego córką była Waleska, której syn zbudował później bajkowy pałac w Mosznej a jej z kolei córka, zwana Matką Ewą, stworzyła jedno z największych dzieł charytatywnych na Górnym Śląsku. Młody wdowiec od dawna dał się poznać jako człowiek utalentowany, co sprawiło, że Franz Aresin, współwłaściciel kopalni Maria, powierzył mu w zarząd cały swój majątek. Pracodawca Franza Winklera wkrótce zmarł a wdowa po nim została żoną zarządcy. Nazywała się Alwina Kalide i była siostrą słynnego górnośląskiego rzeźbiarza, Teodora Kalidego. Ślub był skandalem, bo poza różnicami majątkowymi małżonków dzieliła spora różnica wieku – Alwina była starsza o 14 lat. Franz Winkler kupił z czasem majątki w Bogucicach i Brynowie a także w Palowicach, w których do dzisiaj zachowała się Gichta – dawna wieża huty Waleska.

Kiedy Franz Winkler zmarł w 1851 roku, jego potomkowie powierzyli zarząd całego majątku Friedrichowi Grundmannowi, a było czym zarządzać, bo w rachubę wchodziło przeszło 80 kopalni, głównie węgla, ale też rud i kilka hut. Nowe zakłady pracy prowokowały naturalny rozwój budownictwa i osadnictwa, które były chaotyczne. Ten dynamizm rozwojowy ujął w ryzy Friedrich Grundmann, planując, wraz z innymi, racjonalną rozbudowę obszaru i zabiegając o prawa miejskie. Udało się.

Katowice stały się miastem w 1865 roku.

Friedricha Grundmanna i Leopoldynę pochowano na cmentarzu protestanckim, który zniszczono w czasach komunistycznych. Nie ma gdzie zapalić świeczki w Zaduszki. Szkoda. Mimo dramatycznych losów miasto jaśnieje coraz bardziej, z czego Friedrich Grundmann na pewno byłby zadowolony. Byłby też zadowolony Richard Holtze (1824-1891) z Bełku, ale to historia na inny felieton.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także
Close
Back to top button