Sam sobie (nie) jesteś winien

Nie ma większej zagadki i większego niebezpieczeństwa niż zło w postaci niezawinionego cierpienia. Zło cierpienia samo w sobie niszczy, ale nie to jest najgorsze, bo konsekwencje pierwotnego zła mogą powodować zło wtórne
To wtórne jest spotęgowane do kwadratu albo sześcianu, kiedy błądzący rozum usiłuje stworzyć teorię wyjaśniającą cierpienie w postaci znalezienia odpowiedzialnych. Odpowiedzialny, według błądzącego rozumu, jest winnym. To kłamstwo. Czy kilkuletnie dziecko chore na białaczkę jest winne swojej choroby? Nie jest. Ale błądzący rozum nie przyjmuje tego do wiadomości i udziela fałszywych odpowiedzi:
Rodzice zaniedbali profilaktykę, zbyt mało się modlili i Bóg ich pokarał, państwo nie zdało egzaminu, bo nie łożyło na onkologię itd.
Podobnie jest z poszukiwaniem odpowiedzi na zło w historii. Dlaczego doszło w Polsce do rzezi podczas II wojny? Dlaczego powstanie warszawskie było hekatombą? Dlaczego spotkały nas okrucieństwo, bieda i beznadzieja komunistycznej niewoli? Rozum nie wytrzymuje napięcia tych pytań i w swoim szaleństwie szybko buduje fałszywe odpowiedzi przynoszące iluzję ulgi. Rozum mówi, że stało się tak z powodu winy naszych genetycznie skażonych przodków: trzeba było się dogadać z Hitlerem, jak Węgrzy, Rumuni i Słowacy, należało dogadać się z Sowietami itd. Generalnie, trzeba było być biernym i potulnym. Żona przemocowego alkoholika mówi tak samo:
Nie uderzyłby mnie, gdybym była cicho.
I wtedy przegrywa po raz drugi, o wiele bardziej, ponieważ poza doświadczeniem agresji funduje sobie nowe cierpienie w postaci samounicestwiania. Z nami jest tak samo jak z żoną alkoholika – sponiewierało nas zło historii i uważamy, że to wina naszej genetycznie skażonej zbiorowości. To pułapka.
Żonę alkoholika spotkało cierpienie w postaci przemocy. To doświadczenie nie musi jej definiować i skazywać na rezygnację z samodzielnego kształtowania swojego dalszego życia. Moment doświadczenia przemocy jest bardzo ważny – przełomowy, bo reakcja na przemoc zdecyduje o dalszym życiu. Po doświadczeniu przemocy żona alkoholika, jeżeli wzbudzi w sobie odwagę, może nazwać rzeczy po imieniu, może postawić granice i decydować o swoim dalszym losie. Może też, jeżeli ulegnie lękowi, stworzyć fałszywe, autoagresywne wyjaśnienie, które w przyszłości stanie się źródłem jej nowych cierpień:
On nie jest zły, może się zmieni, czas goi rany itd.
Nasi przodkowie i my, ich spadkobiercy, po hekatombie II wojny też mamy taki wybór. Możemy przyjąć do wiadomości, że spotkało nas zło, naturalne i bolesne zjawisko w życiu, przed którym należy próbować się zabezpieczyć w przyszłości. Poranieni, z bliznami, możemy próbować budować swoje miejsce na ziemi w poczuciu wolności i własnej siły. Możemy też założyć, że zło XX wieku to wina naszych przodków i nas samych, którzy jesteśmy genetycznie skażeni, bo nie mamy mamy wystarczającej inteligencji, wyobraźni i pokory wobec silniejszych, co w konsekwencji oznacza rezygnację z własnej samodzielności i oddanie się silniejszym w niewolę.
Żołnierze września bili się na dwa fronty i nie mogli tej walki wygrać. Czy to wina przechodnia, nawet lekko wstawionego z powodu wypicia kilku kieliszków za dużo, że dwóch opryszków napadło go na ulicy? Warszawscy powstańcy atakowali niemieckie czołgi butelkami benzyny. Czy to wina potrąconego przez samochód, że w amoku wbiega na jezdnię? Żołnierze zbrojnego podziemia walczyli z komunistami po wojnie i nie mogli tej walki wygrać? Czy gwałcona kobieta jest winna temu, że krzyczy i próbuje okładać pięściami swoich oprawców, co w niczym nie zmieni jej sytuacji? Ma racjonalnie zacisnąć zęby i się uspokoić, by nie burzyć spokoju na ulicy? Spotkały nas straszne nieszczęścia w XX wieku. Nieszczęście bez miary, ale ich kres jeszcze nie nastąpił, bo walka trwa nadal i dotyczy naszych głów, serc i przyszłości naszej oraz naszych potomków. Ustoimy, czy pokona nas trauma powodująca lęk przed chodzeniem o własnych siłach?
Fatum
I
Jak dziki zwierz, przyszło nieszczęście do człowieka
I zatopiło weń fatalne oczy…
– Czeka…
Czy człowiek zboczy?
II
Lecz on odejrzał mu – jak gdy artysta
Mierzy swojego kształt modelu –
I spostrzegło, że on patrzy – co? skorzysta
na swym nieprzyjacielu:I zachwiało się całą postaci wagą
-I nie ma go!
C.K.Norwid



