Publicystyka

„Za przegraną miasta w sądzie zapłacą mieszkańcy”

Z radnym Andrzejem Sączkiem o kontrowersjach wokół ogródka Aperitivo, parku kulturowym i sytuacji na rybnickim rynku rozmawia Paweł Polok

Paweł Polok: Na ostatniej sesji Rady Miasta Rybnika, temat ogródka Aperitivo zdominował dyskusję…

Andrzej Sączek: No właśnie, to było coś i wzbudziło niemałe emocje. Jako radni zdecydowaliśmy się drążyć temat. Dyskusja była burzliwa, bo doniesienia medialne ostatnio pojawiły się takie, które wzbudziły sporo kontrowersji, zarówno wśród przedsiębiorców, jak i mieszkańców miasta. Chodzi o funkcjonowanie całorocznego ogródka przy restauracji Aperitivo. Jak się okazuje, miasto zapowiedziało wypowiedzenie umowy dzierżawy miejsca tego ogródka. W gąszczu sprzecznych informacji trudno się połapać, jaka jest prawdziwa sytuacja. Na przykład, czy rybnicki rynek jest wpisany do rejestru zabytków, czy jedynie niektóre kamienice, ratusz i otoczenie rynku – ale sama płyta rynku już nie. Nie wiadomo też, czy przedsiębiorca miał stosowne odbiory po zainstalowaniu ogródka całorocznego.

Do tego dochodzi decyzja Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który nakazał rozbiórkę. Pytaliśmy, czy miasto wnioskowało do Wojewódzkiego Konserwatora, czy prowadzone były rozmowy między Miejskim a Wojewódzkim Konserwatorem. Odpowiedzi były raczej wymijające i niejasne – mówiono o korespondencji i prowadzonych rozmowach, ale nic konkretnego.

Wybrzmiało jednak, że opinia Konserwatora Wojewódzkiego jest niestety niekorzystna, co budzi różne opinie. Jedni mieszkańcy i goście miasta lubią ten ogródek, korzystają z niego, doceniają widok na rynek i możliwość spędzenia tam czasu. Inni twierdzą, że ogródek nie komponuje się dobrze z przestrzenią rynku.

Ale ogródki całoroczne funkcjonują przecież w wielu innych zabytkowych miastach, jak Kraków czy Wrocław, gdzie rynek jest wpisany do rejestru zabytków.

Dokładnie. Tam takie ogródki funkcjonują i ożywiają miasto. Moim zdaniem dobrze by było, gdyby i u nas ogródek mógł pozostać i działać. Próbowałem prowadzić rozmowy, żeby dojść do porozumienia na zasadzie dialogu i kompromisu. Uważam, że warto rozmawiać i można było to rozwiązać tak, żeby przedłużyć umowę dzierżawy i równocześnie procedować poprawioną uchwałę o parku kulturowym, co też jest tematem powiązanym. Dzięki temu uniknęlibyśmy konfliktów i ewentualnych kosztów procesów sądowych, których nikt przecież nie chce, a na końcu zapłacą za nie mieszkańcy.

Podczas sesji sytuacja stała się jeszcze bardziej gorąca, bo pełnomocnik spółki Aperitivo zapowiedział kroki prawne wobec konserwatora zabytków, a także domagał się przeprosin, twierdząc, że rynek nie jest wpisany do rejestru zabytków. Ty to potwierdziłeś, ale prezydent trochę cię wtedy wyśmiał.

Tak, ale to jest indywidualna sprawa Piotra Kuczery, mnie trudno obrazić. Sprawdziłem to narzędziem sztucznej inteligencji, które na pytanie, czy płyta rynku w Rybniku jest wpisana do rejestru zabytków, odpowiedziało, że nie jest. To ciekawe, bo to samo pytanie zadane w kontekście Krakowa czy Wrocławia pokazuje, że tam rynek jest wpisany.

To sugeruje, że uzyskane w ten sposób informacje są wiarygodne i przynajmniej przybliżają nas do prawdy. Moje ustalenia pokrywają się z opinią mecenasa, co dodatkowo to potwierdza.

A czy masz dokumenty potwierdzające, co jest, a co nie jest wpisane?

Niestety dokumenty są niejednoznaczne. Na przykład jest akt z lat 50-tych z czasów Stalingradu – to nazwa historyczna – ale tam nie ma jednoznacznego zapisu, że płyta rynku jest zabytkiem. Nie wiem, jakie były dalsze kroki i czy coś się zmieniło, bo nie otrzymałem jasnych dokumentów na ten temat.

Wiemy już, że spółka Aperitivo zapowiada działania prawne. A jakie kroki planujecie wy jako radni?

Na pewno jako radni będziemy pilnie obserwować rozwój sytuacji i złożymy interpelacje, żeby dowiedzieć się, jakie kolejne kroki miasto zamierza podjąć, jaki jest stan faktyczny. Zadałem również pytanie, kto zapłaci, jeśli miasto przegra w sądzie. Oczywiście, zapłacą mieszkańcy, to pytanie jest retoryczne, ale trzeba je postawić.

A jak oceniasz uchwałę o parku kulturowym, która budziła podczas sesji sporo pytań i jest obecnie podważana przez sąd?

Jestem zwolennikiem tej uchwały. Uważam, że przynosi ona pozytywne efekty – kamienice wyremontowane według pewnych standardów wyglądają znacznie lepiej, reklamy są ustandaryzowane, co porządkuje przestrzeń i miasto staje się ładniejsze, mniej pstrokate.

Jednak wiem, że uchwała wymaga modyfikacji i poprawy, bo sąd ją podważył i będzie sprawa w Najwyższym Sądzie Administracyjnym. Nie wiemy, jak się to skończy i jak długo
potrwa. Martwię się, że jeśli przegramy, to stracimy cenny czas i porządek w przestrzeni, który uchwała zaczęła wprowadzać.

Czy możemy się spodziewać, że Rybnik będzie podążał drogą takich miast jak Kraków czy Wrocław w kwestii ogródków i organizacji przestrzeni?

Tak, mam taką nadzieję. W Krakowie czy Wrocławiu ogródki działają i ożywiają życie miasta, restauracje i kawiarnie dobrze prosperują. U nas też mogłoby to funkcjonować w podobny sposób. Jako radni będziemy się temu przyglądać, będziemy docierać do faktów, pilnować tematu i wspierać dobre rozwiązania.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button